Translate

sobota, 25 lutego 2017

Storczyki-przewodnik po rodzajach: Psychopsis

To nie motyl na patyku, mów mi storczyku! 
Takie hasło promujące orchidee znalazłem dawno temu w miesięczniku ogrodniczym "Kwietnik". Rzeczywiście wiele z nich przypomina różne owady, jednak do motyla najbardziej podobny jest rodzaj Psychopsis. Nazwa co prawda na to nie wskazuje, ale wkrótce przekonacie się, że to prawda.

Mam znajomego, który bardzo długo marzył o posiadaniu Psychopsisa i z tego, co wiem, jego pragnienie się spełniło. Ja sam miałem wcześniej co najmniej dwa podejścia do tego rodzaju, ale za każdym razem kupowałem okazy młode, niezdolne do kwitnienia (ze względu na przystępną cenę). Rosły chętnie, ale bardzo powoli, a ja traciłem cierpliwość i je odstępowałem komuś z większym zasobem tej cnoty. W końcu w 2015 roku kupiłem dwa okazy należące do tej samej odmiany: Psychopsis Mariposa i Psychopsis Mariposa var. alba. Ponieważ przeżywałem wtedy zauroczenie uprawą hydroponiczną, oba trafiły do keramzytu. Mariposa zakwitła jedynie raz, natomiast Mariposa var. alba kwitła od tamtego czasu kilkunastokrotnie. Kilka tygodni temu, w ramach procesu "naturalizacji", przeniosłem bardziej kapryśną Psychopsis z powrotem do substratu z kory. Efekt był bardzo szybki-pojawił się długo wyczekiwany pąk, a potem kwiat. Obecnie roślina tworzy trzeci pęd kwiatowy obok dwóch już istniejących. Jakie warunki należy zatem zapewnić temu oryginalnemu storczykowi?


Temperatura: Psychopsis to zdecydowanie ciepłolubny rodzaj. Nie oznacza to jednak, że nie wytrzymuje niższych temperatur, jednak wyłącznie przy suchym podłożu. Optymalne są dla niej temperatury pokojowe w zakresie 18-26 stopni.

Światło: Powinno być go dużo, ale rozproszonego. Przy niedoborze światła Psychopsis nie kwitnie, a liście są blade i pozbawione marmurkowego wzoru. Okno wschodnie bez cieniowania jest najodpowiedniejsze.


 Podlewanie: Storczyki z tego rodzaju wymagają stale wilgotnego podłoża (dlatego hydroponika czasami się sprawdza). Podlewać należy obficie, potem pozwolić substratowi lekko przeschnąć przed kolejnym podlaniem. Woda jak w przypadku wszystkich storczyków musi być świetnej jakości. W okresie wzrostu nowych pseudobulw, który przebiega powoli i z pietyzmem, trzeba dostarczyć roślinie raz na 1-2 tygodnie pokarmu, jednak przygotowany roztwór nawozu musi być słaby, ok. 100 mikroSiemensów (czyli mniej więcej 50 ppm).


Podłoże: Jak już wspomniałem, jeden okaz z powodzeniem prowadzę w hydroponice, drugi dobrze się czuje w podłożu z grubych kawałków kory sosny śródziemnomorskiej i pumeksu. Substrat musi zatrzymywać wilgoć, a jednocześnie zapewniać dostęp powietrza do korzeni-z tego powodu zastosowałem glinianą doniczkę bez polewy. Wymusza to częstsze podlewanie, ale zapobiega gniciu korzeni.


Przesadzanie: Storczyki z tego rodzaju przyrastają wolno. Podłoże wymienia się, kiedy stare jest już rozłożone lub kiedy roślina wyrosła z pojemnika. Generalnie im mniej ingerencji w strefie korzeni, tym lepiej. Psychopsis potrafi długo potem dochodzić do siebie.


Podsumowując powyższe opracowanie, namawiam serdecznie do zakupu Psychopsisa nie tylko ze względu na jego ciekawe kształty i wytrzymałość na błędy uprawowe, ale przede wszystkim ze względu na specyfikę kwitnienia-pędy kwiatowe wydają nowe kwiaty jeden po drugim (w sprzyjających warunkach, czasem z przerwą w zimie) nawet przez kilka lat! Warto sięgnąć od razu po okaz z takim pędem, aby szybko móc cieszyć się widokiem kwiatów. Pozycja obowiązkowa każdej kolekcji.

niedziela, 19 lutego 2017

Storczyki do hydroponiki: Refleksje

Jesienią 2015 roku pomysłem przeniesienia storczyków do uprawy hydroponicznej "zaraził" mnie Marek Siwik. Po 1,5 roku testowania tej metody chciałbym dokonać jej krytycznej oceny. Muszę przyznać, że niewiele zostało z hurraoptymizmu, który miałem na początku. Ale po kolei...


Hydroponika wydawała mi się lekarstwem na wszelkie trapiące mnie bolączki, zwłaszcza lenistwo. Myślałem, że kiedy rośliny zaadaptują się do nowych warunków, będę tylko spijał śmietankę, podziwiając ich kwitnienia. Nic bardziej mylnego. Hydroponika okazała się o wiele bardziej pracochłonną i skomplikowaną metodą niż uprawa tradycyjna w korze/mchu/innych substratach. Owszem, w początkowym stadium rośliny reagowały bardzo dobrze. Do keramzytu wsadzałem wszystko, od Paphiopedilum po Cattleya. Czy jednak każdy storczyk nadaje się do hydroponiki? ZDECYDOWANIE NIE! Obecne uważam, że z racji swojego występowania w naturze (wzdłuż rzek i innych cieków wodnych, a więc na terenie podmokłym) dobrze w hydro rosną jedynie wspomniane Paphiopedilum i Phragmipedium. Z moich doświadczeń wynika, że pozostałe rodzaje zupełnie nie tolerują stale wilgotnych korzeni. Co ciekawe dotyczy to chociażby Phalaenopsis, które uprawiane metodą "mokrych stóp" w korze rozwijają się świetnie i obficie kwitną.


Oto najważniejsze problemy, z jakimi spotkałem się w uprawie hydroponicznej:
1. Szybka pozytywna reakcja na nowe warunki, następnie załamanie wzrostu, zwłaszcza w przypadku korzeni oraz młodych przyrostów, które nawet mocno podrośnięte potrafiły z nagła zgnić.
2. Trudności w nawożeniu-z racji niemal zerowej pojemności buforowej keramzytu nawożenie dokorzeniowe jest bardzo ryzykowne. Próbowałem nie nawozić, jednak z kiepskimi efektami. Rozkładająca się kora wbrew pozorom dostarcza wielu potrzebnych storczykom substancji.
3. Więcej obowiązków związanych z płukaniem podłoża, myciem pojemników (osłonek), konieczność badania parametrów wody do podlewania.
4. Zajmowanie dużej przestrzeni przez relatywnie niewiele roślin.


Reasumując, obecnie odchodzę niemal całkowicie od uprawy hydroponicznej na rzecz klasycznego substratu z kory i/lub mchu torfowca (Sphagnum). Jak zauważyła moja znajoma, gdyby hydroponika była tak niezawodną i prostą metodą uprawy storczyków, gospodarstwa storczykowe na całym świecie stosowałyby ją w produkcji na masową skalę. Muszę przyznać jej całkowitą rację. Niemniej zastosowanie hydroponiki w uprawie domowej nadal pozostaje ciekawą alternatywą i polem do dalszych eksperymentów. Od siebie radzę jednak zacząć od maksymalnie kilku mało wartościowych okazów zamiast ulegać czarowi osiągnięcia celu bez wysiłku. Uprawa storczyków to wspaniała pasja, jednak wymaga zaangażowania, systematyczności i analitycznego podejścia do pojawiających się trudności. Alternatywa w postaci hydroponiki na pewno nie jest przeznaczona dla początkujących.


P.S. Wszystkie powyższe kwitnienia udało się osiągnąć w uprawie hydroponicznej. Jedynym wyjątkiem jest widoczna na ostatnim zdjęciu Psychopsis Mariposa, która kwiaty rozwinęła dopiero po przeniesieniu do kory, wcześniej w hydro zasuszyła wszystkie pąki.

czwartek, 26 stycznia 2017

Storczykowe portrety: Dendrobium cuthbertsonii

Przede wszystkim witam po bardzo długiej przerwie w dodawaniu postów. Nie ukrywam, że życie bywa przewrotne. Problemy zawodowe sprawiły, że chciałem całkowicie zrezygnować z uprawy storczyków... Sytuacja się jednak ustabilizowała. Ograniczyłem liczebność kolekcji, ale nie potrafię porzucić tak pięknej i zajmującej pasji. Mam nadzieję, że dzisiejszym wpisem rozpocznę nowy etap tego bloga i spotkam się z zainteresowaniem czytelników.



Każdy z nas ma jakieś marzenia, większe lub mniejsze. Ja marzyłem o tym, aby stać się posiadaczem Dendrobium cuthbertsonii. Po raz pierwszy zobaczyłem je w 2010 roku na wystawie storczyków w Krakowie. Prezentowany okaz należał do pana Tadeusza Kusibaba. Byłem po prostu zachwycony! Dendrobia zainteresowały mnie wcześniej, jednak to było wyjątkowe. Maleńkie listki z "brodawkami", a na szczycie pseudobulw kwiaty gigantyczne w stosunku do wielkości całej rośliny. Do tego ta feeria barw... Żółty, biały, czerwony, różowy i ich kombinacje. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia.




Kolejnych 5 lat musiałem czekać na chwilę, kiedy pierwszy okaz gatunku Dendrobium cuthbertsonii trafił do mojej kolekcji, w sierpniu 2015 roku. Zakupiłem go w Salonie Orchidei, była to forma bicolor x red. Kiedy otrzymałem paczkę, nie mogłem się napatrzeć. Przez kolejne tygodnie opiekowałem się rośliną z wielką troskliwością. Zachęcony początkowym powodzeniem wprowadziłem do kolekcji kolejne odmiany kolorystyczne. Zacząłem stosować nowe metody uprawy, rozmawiałem na temat doświadczeń innych osób, również z zagranicy. Po ponad 1,5 roku uprawy chciałbym się podzielić własnymi spostrzeżeniami, tym bardziej, że właśnie zakwitł drugi w kolejności zakupiony przeze mnie okaz, który rozwinął kwiaty w kolorze białym, robiąc mi tym ogromną przyjemność.

Temperatura: Jest jednym z najważniejszych czynników w uprawie Dendrobium cuthbertsonii. W naturze gatunek ten występuje wysoko w górach. W ciągu dnia temperatura sięga około 30 stopni, jednak nocą dochodzi do gwałtownego i znacznego ochłodzenia, nawet do kilku stopni powyżej zera. W uprawie trzeba takie warunki naśladować. Ponieważ cuthbertsonii to maleńka roślina, utrzymywanie niewielkiej różnicy temperatur między dniem a nocą sprawi, że zużyje ona całe zapasy energetyczne i zamiast powiększać swoją masę, będzie stopniowo marnieć. Jeżeli nie dysponuje się przerobioną na zimne orchidarium witryną chłodniczą, jedynym rozwiązaniem jest chowanie Dendrobium na noc do lodówki (sic!). Brzmi to dziwnie, ale w ten sposób storczyk zostanie zachowany w zdrowiu, będzie rósł, a nawet zakwitnie. A jak już się to stanie, pojedynczy kwiat może utrzymać się nawet 10 miesięcy-u mnie rekord to niemal pół roku.



Woda: Kolejny ważny, o ile nie najważniejszy, czynnik uprawy. Wydaje mi się, że jest też przyczyną 90% przypadków niepowodzenia w uprawie tej rośliny. Woda do podlewania musi być bezwzględnie czysta, to znaczy pozbawiona soli mineralnych (miękka). Używam wody z odwróconej osmozy, deszczówka i destylowana też się nadają. Twarda woda doprowadzi do szybkiej śmierci Dendrobium, tak samo jak używanie nawozów w nadmiarze. Ten gatunek należy nawozić z wielką ostrożnością! Ja nie robię tego wcale. Jeśli chodzi o częstotliwość podlewania, to pojawia się tu ważna zasada: DENDROBIUM CUTHBERTSONII NIE MOŻE NIGDY WYSYCHAĆ. Jeśli nie jesteśmy w stanie spełnić tego warunku, to dajmy sobie spokój z uprawą, unikniemy rozczarowań. Próbowałem wielu sposobów, ale najlepiej sprawdza się:
1. uprawa w czystym Sphagnum w doniczce glinianej lub plastikowej,
2. uprawa w hydroponice z użyciem czystego seramisu.
Na podkładce i na doniczkach do montażu rośliny marniały. Należy pamiętać, że nie przechodzą okresu spoczynku. Warunki przez cały rok powinny być zbliżone.



Światło: Powinno go być dużo. Okno wschodnie jest najbardziej rozsądne. Południowe odpada, ponieważ większa ilość światła wiąże się z wyższą temperaturą. Dobrze doświetlone liście Dendrobium cuthbertsonii zwykle mają purpurowy odcień na spodniej stronie oraz zwarty pokrój. Zimą nawet na południowym parapecie nie będzie za dużo słońca.

Wilgotność powietrza: Również newralgiczny czynnik uprawy. Powinna być jak najwyższa. Swoje okazy uprawiam w szklanym terrarium z nieustannym ruchem powietrza wymuszonym przez wiatrak (wentylacja grawitacyjna za bardzo obniża wilgotność). Na pocieszenie dodam, że znam osobę uprawiającą Dendrobium cuthbertsonii wprost na parapecie, jednak wyłącznie w hydroponice i w obecności nawilżacza ultradźwiękowego.



Aby podsumować powyższe opracowanie chcę zaznaczyć, że jeśli spełni się pewne specyficzne wymagania tego gatunku, będzie on cieszył oczy przez wiele lat i wykaże się wielką żywotnością. A miejsce dla tak małej i urodziwej rośliny znajdzie się w każdej storczykowej kolekcji. Polecam, bo jej uprawa jest przygodą.



niedziela, 13 marca 2016

Biologia storczyków. Część 2.

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z uprawą storczyków, znanych było 25 tysięcy gatunków. Obecnie mówi się o 30, a nawet 35 tysiącach. Wielu z nich nigdy nie poznamy, bo jako endemity giną podczas rabunkowej eksploatacji lasów deszczowych, zanim zostaną odkryte i opisane. Niemniej jednak Storczykowate to największa rodzina w świecie roślin. Są niezwykłe pod wieloma względami, o czym wspominałem w poprzednim poście, ale na wyjątkową uwagę zasługuje proces zapylania.



Bez ogródek można stwierdzić, że kwiaty storczyków to wyspecjalizowane maszyny do rozmnażania. W sposób doskonały przystosowały się do zoochorii, czyli zapylania przez zwierzęta, przede wszystkim owady. Często przybierają kształt samych owadów, a nawet wydzielają substancje podobne do feromonów, by w ten sposób zwabić samce owadów, które wykonując ruchy kopulacyjne, zabierają ze sobą pyłkowiny i przenoszą na następne kwiaty. Niektóre gatunki tworzą natomiast kwiaty pułapkowe, jak np. Cypripedium czy Coryanthes. Jedyna droga ucieczki jest w nich wytyczona w taki sposób, że owad musi zabrać ze sobą niechciany bagaż-pyłek. Natomiast przedstawiciele rodzaju Oncidium wywodzący się z Ameryki Południowej, dzięki rozgałęzionym kwiatostanom drgającym przy najlżejszym powiewie (mają imitować rój), prowokują do ataku pewien gatunek błonkówek, który w ten sposób zapyla roślinę.



Kwiaty to właściwie pierwszy i najważniejszy powód naszego zainteresowania storczykami. Dlatego warto przyjrzeć się ich unikatowej budowie. Okwiat nie jest zróżnicowany na kielich i koronę jak u innych roślin wyższych; składa się jedynie z dwóch okółków listków: zewnętrznego i wewnętrznego. Trzy listki okółka zewnętrznego są bardzo do siebie podobne, natomiast trzy listki okółka wewnętrznego mają zupełnie inny od pozostałych kształt. Najbardziej wyróżnia się listek dolny, czyli warżka, stanowiąca lądowisko i powabnię dla zapylających storczyki owadów. Kwiaty storczyków są obupłciowe. Ziarna pyłku tworzą "pakiety" zwane pyłkowinami, natomiast same pręciki zrastają się ze słupkiem, tworząc prętosłup. Jego obecność jest cechą charakterystyczną przedstawicieli rodziny Orchidaceae.



Kiedy zgłębiamy wiedzę na temat interesującego nas gatunku, często napotykamy informację dotyczącą przechodzenia (bądź nie) okresu spoczynku. Zawsze należy na to zwrócić uwagę, ponieważ może to zadecydować, czy będziemy w stanie doprowadzić roślinę do kwitnienia. Okres spoczynku nie jest fanaberią storczyków, a przystosowaniem środowiskowym. Zwykle występują one w klimacie, gdzie rozkład opadów i temperatur nie jest równomierny w ciągu całego roku. Wymusza to na nich zmniejszenie tempa przemian metabolicznych wtedy, kiedy dostęp do wody staje się mocno ograniczony, a temperatura spada. Poprawa warunków przywraca normalną wegetację, a zwieńczeniem okresu spoczynku jest pojawienie się kwiatów. W uprawie parapetowej trzeba naśladować ten cykl. Ograniczenie podlewania i obniżenie temperatury, a czasami również zwiększenie natężenia światła (np. Dendrobium aggregatum czy jenkinsii) są konieczne do inicjacji kwitnienia, czyli "przestawienia" rośliny z fazy wegetatywnej (wzrostu) w fazę generatywną (rozmnażania). W przypadku wielu gatunków sprostanie tym wymaganiom stanowi spore wyzwanie.


Na koniec kilka słów o możliwościach uprawy storczyków w mieszkaniu. Najbardziej oczywistym miejscem wydaje się parapet okienny. Ma on niestety swoje ograniczenia w postaci grzejników, które od późnej jesieni do wczesnej wiosny mocno utrudniają życie naszym podopiecznym. Można temu zaradzić poprzez zaaranżowanie orchidarium, czyli zamkniętej przestrzeni (niepozbawionej jednak dopływu świeżego powietrza!) o podwyższonej wilgotności, np. akwarium z pokrywą lub specjalnie do tego celu wybudowanej gabloty. Wtedy można pokusić się o uprawę storczyków epifitycznych tak jak w lesie deszczowym-bez podłoża, na kawałku kory. To rozwiązanie dla bardziej zaawansowanych hobbystów. Zwykle storczyki wbrew swojej naturze lądują w doniczkach, w substracie z kory sosnowej. Trzeba jednak pamiętać, że ich korzenie nie są przystosowane do takiego sposobu uprawy, dlatego trzeba pozwolić zaczerpnąć im powietrza przed kolejnym podlaniem (czyli podłoże musi przeschnąć-nie mylić z wyschnięciem na wiór). Wyjątkiem są storczyki naziemne jak Paphiopedilum czy Phragmipedium, których korzenie nie potrzebują przeschnięcia. Co ciekawe, nie wymagają specjalnych mieszanek, świetnie radząc sobie w podłożu dla epifitów.

niedziela, 14 lutego 2016

Biologia storczyków. Część 1.

Wśród odbiorców tego bloga są zarówno osoby zaawansowane w uprawie storczyków, jak i początkujący amatorzy, a nawet zupełni laicy. Z myślą zwłaszcza o tych ostatnich przygotowałem wpis dotyczący biologii storczyków. Mam nadzieję, że jego lektura pozwoli na zrozumienie, jak bardzo te niezwykłe rośliny różnią się od innych uprawianych w naszych mieszkaniach, na balkonach i w ogrodach.


Storczyki zwykle kojarzą nam się z tropikami. Rzeczywiście te najbardziej atrakcyjne pochodzą ze strefy międzyzwrotnikowej. Jednak orchidee to rośliny kosmopolityczne, zasiedlające wszystkie strefy klimatyczne, również strefę klimatu umiarkowanego. W Polsce można je spotkać zwłaszcza na górskich łąkach i wzdłuż strumieni. Nasze rodzime gatunki różnią się jednak zasadniczo od tych tropikalnych-rosną w glebie, czyli są geofitami. A storczyki w dżungli rosną jako epifity.


Epifity to rośliny (nie tylko storczyki!), które rosną na gałęziach i pniach drzew, ale służą im one jedynie jako podpory, nie pobierają z nich wody ani substancji odżywczych, czym odróżniają się od np. jemioły, będącej półpasożytem (przeprowadza proces fotosyntezy, ale wodę z solami mineralnymi "podkrada" drzewu). Przystosowanie do życia wysoko w koronach drzew ma znaczenie ewolucyjne: pozwala wygrać epifitom nieustającą walkę o dostęp do światła słonecznego, które w lesie tropikalnym jest towarem najbardziej deficytowym. Storczyki poszły o krok dalej, bo potrafią również rosnąć na nagich skałach jako litofity.



Co umożliwia storczykom rozwój w koronach drzew? Przede wszystkim specyficzny sposób rozmnażania, bowiem tworzą one bardzo małe nasiona, niemal zupełnie pozbawione substancji zapasowych i niezdolne do samodzielnego kiełkowania. Do tego storczyki potrzebują grzyba: nasiona muszą zostać zainfekowane nitkami grzybni, która dostarcza im wody oraz cukru niezbędnego w procesie kiełkowania. Współpracę między rośliną a grzybem nazywamy mikoryzą. Wyróżniamy wiele jej typów, u storczyków występuje mikoryza endotroficzna, czyli strzępki grzybni nie są widoczne gołym okiem, lecz występują wewnątrz włośników. Odkrycie roli grzyba w procesie rozwoju nasion storczyków było milowym krokiem w uprawie na wielką skalę, zaczęto bowiem wysiewać je na sztucznych pożywkach bez udziału grzyba mikoryzowego. W ten sposób storczyki trafiły pod strzechy. W naturze nasiona są unoszone przez wiatr i osiadają w zakamarkach kory, gdzie przy ogromnej dozie szczęścia natrafiają na odpowiedni gatunek grzyba i kiełkują. Jest to bardzo powolny proces-wytworzenie pierwszego korzenia zajmuje czasem 4 lata, a pierwsze kwitnienie następuje po kolejnych 6-10 latach. Dlatego storczyki, aby przetrwać, wytwarzają ogromną liczbę nasion, sięgającą nawet 5 milionów w jednej torebce nasiennej.



Aby zasiedlić korony drzew, storczyki musiały odpowiednio zmodyfikować swoją budowę. Wyróżniamy dwa typy wzrostu: monopodialny i sympodialny. Storczyki monopodialne, np. Phalaenopsis, Vanda, Sedirea, Angraecum, Aerangis mają jedną główną oś pędu, wzdłuż którego wyrastają korzenie i liście, a wierzchołek posiada zdolność nieograniczonego wzrostu; brak organów zapasowych. Storczyki sympodialne, np. Dendrobium, Oncidium, Cymbidium, Stanhopea rozrastają się na boki dzięki kłączom i mają wiele przyrostów, z których każdy tworzy organ spichrzowy, czyli pseudobulwę. Pseudobulwa to zgrubiały nadziemny fragment łodygi, w którym zgromadzone są cukry i woda. Dzięki temu storczyki sympodialne mogą przetrwać okresy suszy. STORCZYKI EPIFITYCZNE NIE TWORZĄ BULW, taka nomenklatura jest błędem! Korzenie storczyków epifitycznych również posiadają wyjątkowe właściwości. Pokryte są warstwą martwych komórek, czyli welamenem, który chłonie wodę jak gąbka oraz umożliwia roślinie solidne przymocowanie do powierzchni kory. Aktywnie rosnące korzenie mają zwykle zieloną końcówkę, która jest bardzo wrażliwa i nawet dotyk może zahamować jej wzrost.

W następnym poście znajdą się informacje na temat zapylania, budowy kwiatu, okresie spoczynku oraz możliwościach uprawy w mieszkaniu.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Storczykowe portrety: Coelogyne cristata

Kolejna odsłona z cyklu "Storczykowe portrety".

Coelogyne cristata (czyt. 'celogyne kristata') w naturze występuje u podnóża Himalajów w klimacie monsunowym. To jedno zdanie właściwie definiuje sposób uprawy tego przepięknego gatunku: w okresie wzrostu cały czas wilgotno, w okresie spoczynku niemal sucho. W języku polskim Coelogyne bywa nazywana Kapturzykiem grzebieniastym, jednak nie brzmi to już tak wdzięcznie jak w języku łaciśkim. Tak czy inaczej hobbyści chętnie podejmują się uprawy tego storczyka, dlatego warto poznać jej tajniki, aby móc cieszyć się krystalicznie białymi kwiatami z wymyślną warżką.



Swoją pierwszą Coelogyne cristata kupiłem kilka lat temu. Miałem szczęście, bo trafiłem na okaz należący do tych chętnie kwitnących, roślina składająca się z zaledwie 3 pseudobulw u podstawy młodego przyrostu wytworzyła kwiatostan z kilkoma kwiatami, których uroda mnie zachwyciła. I to wszystko bez wystawiania na lato na zewnątrz! Potem roślina trafiła w inne ręce, ja z kolei zdobyłem kolejny okaz, jednak mimo że bardzo chętnie przyrasta (ma kilkadziesiąt pseudobulw), od 3 lat nie kwitnie, dlatego kupiłem następny, który już po kilku miesiącach uprawy zaszczycił mnie 10 kwiatami na 3 kwiatostanach.


Uważam, że Coelogyne cristata powinna być elementem każdej kolekcji storczyków, mimo że czasami trochę kaprysi. Od maja do września-listopada (w należności od temperatury) roślina powinna przebywać na zewnątrz w miejscu bardzo jasnym, lecz osłoniętym od bezpośrednich promieni słonecznych, kiedy jest najbardziej gorąco. Wtedy Coelogyne intensywnie rośnie, dlatego nie może jej zabraknąć wilgoci i pokarmu; nawozy powinny być mocno rozcieńczone, bo jej korzenie są wrażliwe na zasolenie. Takie warunki utrzymujemy aż do momentu, kiedy tegoroczne przyrosty zaczną się wypełniać i ukażą się pękate młode pseudobulwy. Wtedy przestajemy nawozić, dokładnie płuczemy podłoże czystą wodą destylowaną/z filtra RO/deszczówką i stopniowo ograniczamy podlewanie. Ogólna zasada jest taka, że im niższa temperatura otoczenia, tym mniej wody. Przy temperaturze poniżej 10 stopni trzymamy Coelogyne niemal sucho.


W październiku, a w sprzyjających warunkach w listopadzie, przychodzi pora, aby zabrać roślinę ponownie do domu. Jest to najbardziej newralgiczny moment! Zwykle obecne są już wtedy zawiązki kwiatostanów. Roślinę po przeniesieniu z zewnątrz należy ustawić w miejscu maksymalnie jasnym, ale jak najchłodniejszym-idealna temperatura mieści się w zakresie 8-15 stopni (można ją uzyskać, zakręcając kaloryfer i rozszczelniając okno). Jeśli postawimy Coelogyne w cieple, możemy pożegnać się z widokiem kwiatów. Podlewanie musi być ograniczone, ale jeśli tegoroczne pseudobulwy zaczynają się marszczyć, jest to bezwzględny sygnał do dostarczenia wody. W okresie rozwoju kwiatostanów, który przypada zwykle zimą (styczeń-luty), podłoże trzeba utrzymywać wilgotne. Po kwitnieniu roślina krótko odpoczywa i wkrótce wznawia wzrost. Cykl uprawy w ten sposób się zamyka.


Coelogyne cristata ze względu na płożący pokrój najlepiej uprawiać w płaskich pojemnikach: koszykach na rośliny cebulowe, misach, itp. Dobrze sprawdza się kora sosnowa o średniej granulacji z niewielką domieszką Sphagnum. Ważne, aby podłoże było przewiewne. Gatunek ten dobrze rośnie również w hydroponice.

sobota, 16 stycznia 2016

Storczyki oczami Marka Siwika-część czwarta

Poniższy tekst pochodzi z forum orchidarium.pl i został opublikowany za zgodą autora, Marka Siwika. Pisownia oryginalna.

Przez rok spryskiwałem swoje storczyki witaminami. B kompleks oraz A+D3 i A+E. Doradzono mi na FB Plusssz oraz Vigantol doglebowo. Ale ja zrobiłem po swojemu. Pierwsze efekty witamin widoczne były po ok. miesiącu. Liście wyraźnie pociemniały a młode korzenie rosły silniej i zdrowiej. Potwierdziło się moje przypuszczenie, że storczyki cierpiały na awitaminozę wywołaną brakiem mikoryzy.


Mikoryza storczykowa jest szczególną w świecie roślin. Storczyki doprowadziły ją do takiej perfekcji, że dzięki karmieniu ich przez grzyby są w stanie całkowicie zrezygnować z chlorofilu. Chyba należałoby uznać, że to już nie mikoryza a chów grzybów do spożycia. Przy tym poszczególne rodzaje a nawet gatunki wyhodowały sobie własne rasy/gatunki grzyba. Nie ma prawdopodobnie uniwersalnego gatunku grzyba a ja nie mam możliwości zdobycia 100 ich gatunków. Poza tym – jaki gatunek zastosować do krzyżówek?



Rośliny uprawne (np. borówka amerykańska) z aktywną mikoryzą cechują się zazwyczaj mniejszymi i mniej licznymi liśćmi o jaśniejszej barwie a przy tym lepiej plonują. Gdy są dobrze wykarmione witaminami ich aparat fotosyntetyczny jest sprawniejszy i nie potrzebują inwestować w dużą ilość chlorofilu by uzyskać taką sama produkcję cukru. Są także odporniejsze na suszę, ale to dotyczy tylko upraw polowych a nie doniczkowych! Na początku sierpnia zacząłem więc dodatkowo spryskiwać rośliny żywymi drożdżami. Początkowo piekarskimi a później winiarskimi. Na zasadzie, że jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Efekty są zachęcające. Rośliny nieco się ożywiły ale może to być efekt jesieni kiedy powinny się moim zdaniem ożywiać. Niemniej u Michała stanhopea spryskana drożdżami wyraźnie pociemniała w ciągu 2 tygodni. Taki efekt jak u niego, ja stosując witaminy uzyskałem po ok. 4 tygodniach. Dyskutowane na orchidarium lata temu, używanie w Azji południowo wschodniej piwa do spryskiwania roślin ma swoje podłoże właśnie w użyciu drożdży. Nie polecam używania kupowanego w sklepie piwa. Próbowałem. Skutki są niekorzystne, lecz wynika to z przemysłowych metod produkcji. Gdybym użył piwa fermentowanego w domu z pewnością byłyby dobre.



Spodziewane przeze mnie efekty spryskiwania roślin drożdżami to :
podwyższona odporność na suche powietrze dzięki dodatkowej warstwie żywych drożdży na skórce
podwyższona odporność roślin na choroby grzybowe
lepsze wykarmienie roślin (nie tylko sztuczne witaminy ale również białka i inne związki organiczne)
ustąpienie harmonijkowania liści na nowych przyrostach na skutek zjadania przez drożdże cukrów, które sklejając liście je powodują.
Ostatecznym efektem powinno być (przynajmniej częściowe) zastąpienie mikoryzy przez drożdże.
Wydaje się, że to działa. Najpóźniejsze przyrosty na Bc. Maikai są wyraźnie jaśniejsze i znacznie większe od poprzednich. Storczyki które zabarwiają liście mają je czerwono-fioletowe. Korzenie są liczniejsze i zdrowsze. Rumieńców nabrały liście takich hoi jak obscura. Roślinom uprawianym w koszykach lub doniczkach gdzie wietrzenie podłoża jest znaczne, można drożdże podać na próbę. Jednak w hydroponice gdzie wietrzenie jest tylko od góry (a CO2 jest cięższe od powietrza) fermentujące w podłożu drożdże, wytwarzając duże ilości CO2 mogą doprowadzić do zabicia korzeni - więc tu ostrożnie. W ogóle to świeży eksperyment więc proszę o ostrożność.
Sprawdzony przepis to zraszanie roślin :
1 raz w tygodniu tabletka B kompleks (z B12) rozpuszczona przez noc w litrowym opryskiwaczu (to co zostanie należy wylać) i co tydzień A+D3 na zmianę z A+E - również 1 kaps w litrze wody z dodatkiem kropli detergentu.

piątek, 15 stycznia 2016

Storczykowe portrety: Calanthe rosea

Dzisiejszym artykułem chciałbym rozpocząć nowy cykl publikacji dotyczących bardziej i mniej znanych storczyków, które każdy hobbysta-według mnie-powinien posiadać w swojej kolekcji.

Calanthe rosea


Calanthe rosea można zaliczyć do grupy tzw. śpiochów, mimo że nie należy do Catasetinae (rodzaje Catasetum, Cycnoches, Mormodes, Clowesia, itd.). Jesienią po zakończeniu okresu wegetacji zrzuca liście, a wkrótce u podstawy pseudobulwy pojawia się kwiatostan. U mnie kwiaty rozwija zawsze w okolicach Bożego Narodzenia i kwitnie aż do końca lutego, choć trwałość pojedynczego kwiatu nie jest długa. Są bardzo szlachetne i eleganckie, w najjaśniejszym z odcieni różu, brakuje im jedynie zapachu. Po kwitnieniu roślina krótko odpoczywa i ponownie podejmuje wzrost. 


Calanthe rosea jest storczykiem naziemnym, łatwym w uprawie. Dobrze rośnie w korze z niewielkim dodatkiem Sphagnum (mchu torfowca). Na każdy przyrost przypadają 3-4 duże liście, a ich wielkość sugeruje, że ten gatunek ma małe wymagania świetlne. Odkąd tylko Calanthe do mnie trafiła, uprawiana jest na parapecie północnego okna. W okresie wegetacji ma stale wilgotne podłoże i od czasu do czasu jest zasilana. Do podlewania używam wody destylowanej lub z filtra odwróconej osmozy, a roztwory nawozów są w bardzo niskim stężeniu (ok. 1/5 dawki z opakowania, ale zawsze przeprowadzam pomiar konduktometrem, aby przewodność nie przekraczała 100 mikroS). 
Może się zdarzyć, że delikatnym liściom Calanthe zaschną końcówki-jest to normalne przy niskiej wilgotności powietrza i nie należy się tym przejmować, ponieważ liście i tak jesienią zżółkną i opadną. Kiedy tak się stanie, podlewanie należy mocno ograniczyć i lekko obniżyć temperaturę (do 15-17 stopni Celsiusza). Po ukazaniu się pędu kwiatostanowego, podłoże powinno być minimalnie wilgotne. Przy niższej temperaturze otoczenia kwitnienie trwa nieco dłużej. 
Po kwitnieniu można roślinę przenieść do nowego podłoża, choć zwykle nie trzeba zmieniać pojemnika na większy. Starsze pseudobulwy z czasem obumierają-trzeba usuwać je w porę, aby nie stały się początkiem infekcji.



Calanthe rosea nie wymaga specjalnych warunków do zainicjowania kwitnienia. Należy jedynie przypilnować, aby nowy przyrost miał pod dostatkiem wody i nawozu, a roślina nie była wystawiona na działanie ostrych promieni słonecznych. Tak uprawiana będzie cieszyć oczy przez wiele, wiele lat, tym bardziej, że nie wykazuje wrażliwości na choroby i szkodniki.

czwartek, 17 grudnia 2015

Co jedzą storczyki? Część 2.

Dalszy ciąg artykułu "What do orchids eat?".

Aby rozwiązać problemy, z którymi się borykałem, zacząłem analizować publikacje naukowe dotyczące uprawy storczyków, analizy ich składu pierwiastkowego oraz warunków panujących w naturalnym środowisku. Oto wnioski, do jakich doszedłem:
1. Z 7 podstawowych pierwiastków potrzebnych storczykom POTAS JEST NAJBARDZIEJ TOKSYCZNY, natomiast magnez i wapń najmniej (to tłumaczy, dlaczego podlewanie wodą z kranu nie szkodzi bardziej odpornym gatunkom i hybrydom-przypis tłumacza).


2. Rośliny epifityczne (w tym storczyki) przeprowadzają proces reabsorbcji potasu ze swoich tkanek, np. z żółknących liści. Fosfor również podlega temu procesowi (w mniejszym stopniu). Magnez i wapń praktycznie wcale (uzasadnienie toksyczności potasu i małej toksyczności Mg i Ca-przyp.).


3. Epifity nie mają zdolności do kontrolowania procesu reabsorbcji i magazynowania potasu w swoich tkankach.


4. Rośliny z zaburzeniami w gospodarce potasem (w większości przypadków chodzi o jego znaczny nadmiar w stosunku do zapotrzebowania) będą wykazywały słaby wzrost i podatność na choroby.


5. Epifity efektywnie pobierają potas z bardzo rozcieńczonych roztworów, gdzie jego stężenie jest tożsame ze stężeniem w wodzie powierzchniowej dostępnej dla tych roślin w naturze. Przy takim stężeniu potas nie wywiera toksycznego wpływu na organizmy wodne.


6. Pomiędzy nawożeniami woda do podlewania powinna być wzbogacona w wapń i magnez (najlepiej, jeśli rośliny mają do nich dostęp cały czas, co można osiągnąć poprzez dodatek dolomitu do podłoża; ilość nie jest ważna, bo i tak dolomit rozpuści się tylko do stężenia równowagowego, generalnie wystarczy szczypta na doniczkę raz na kilka miesięcy, niezależnie od tego, czy roślina jest wapniolubna, czy nie-przyp.).


7. Nawozy stworzone "specjalnie" dla storczyków tak naprawdę w ogóle nie nadają się do ich zasilania, ponieważ stosunek NPK jest w nich nieprawidłowy. Storczyki potrzebują przede wszystkim dużo azotu (N), mało fosforu (P) i jeszcze mniej potasu (K), dlatego najodpowiedniejsze będą dla nich nawozy do roślin zielonych (sic!). Jeśli chodzi o ustalenie dobrego dawkowania, to najlepiej posłużyć się konduktometrem. W swojej praktyce przygotowuję roztwory o przewodności nieprzekraczającej 100 mikroS (ok. 200 ppm). Dla Florovitu do roślin zielonych bezpieczne stężenie roztworu uzyskuję przy dawkowaniu 1 ml/1,5-2 litry wody destylowanej. Nigdy nie należy do przygotowywania roztworu nawozu używać wody z kranu! Bardzo ostrożnie należy także podchodzić do sposobu dawkowania podanego na opakowaniu-zwykle jest ono co najmniej kilkukrotnie przekroczone-przyp.



8. Podłoża stosowane do uprawy storczyków różnią się pojemnością buforową, czyli zdolnością do neutralizowania pewnych jonów w taki sposób, że pH pozostaje praktycznie bez zmian (kiedy ta zdolność się wyczerpie, np. z powodu stosowania twardej wody lub zbyt stężonych roztworów nawozu, roślina zaczyna cierpieć na tzw. suszę fizjologiczną, czyli stan utraty wody z tkanek w mechanizmie osmotycznym). Największą pojemność buforową mają chipsy kokosowe, a najmniejszą mech torfowiec (Sphagnum). Kora sosnowa/pinii plasuje się pomiędzy chipsami a mchem.

Zachęcam do zapoznania się z całym artykułem. Podsumowując, głównymi wnioskami płynącymi z przytoczonych fragmentów jest ogromne znaczenie potasu oraz nawożenia w uprawie storczyków, zarówno w mieszkaniach, jak i szklarniach. W wielu przypadkach za trudności w utrzymaniu pewnych gatunków w dobrej kondycji odpowiada właśnie zaburzona gospodarka makro- i mikroskładników. Jakiś okaz niedomaga, a my nie wiemy, co jest przyczyną-nie ma śladu żerowania szkodników, a objawy nie pasują do infekcji bakteryjnej, wirusowej ani grzybiczej. Wtedy warto rozważyć wioski płynące z artykułu "What do orchids eat?". Możliwe, że zaprzestanie nawożenia i dokładne wypłukanie podłoża z nadmiaru soli pozwoli na odzyskanie dobrej kondycji. Przenawożenie lub zasolenie podłoża to jedne z głównych przyczyn braku kwitnienia. Jak naocznie przekonać się, że do tego doszło? Obserwować stare pseudobulwy i młode korzenie. Jeśli te pierwsze mocno się marszczą, a końcówki młodych korzeni zamierają w kontakcie z podłożem, konieczne jest jak najszybsze wypłukanie poprzez zanurzenie doniczki po brzeg w wodzie destylowanej na kilka godzin-zabieg należy powtórzyć 2-3 krotnie. " Rekonwalescentów" nie nawozi się następnie przez kilka miesięcy.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Co jedzą storczyki? Część 1.

Poniższy tekst jest wolnym tłumaczeniem artykułu "What do orchids eat?", który w pierwotnej wersji można znaleźć TUTAJ. Wybrałem najbardziej istotne fragmenty.

Oto najważniejsze problemy, z jakimi spotkałem się w czasie swojej przygody z uprawą storczyków:
1. Bez powodzenia uprawiałem rodzaj Phalaenopsis w doniczkach, mimo że wielu miłośników storczyków uzyskuje w ten sposób świetne rezultaty. Generalnie moje największe sukcesy dotyczyły uprawy w koszach i na podkładkach niż w jakiejkolwiek mieszance substratowej do uprawy w doniczkach.
2. Liście zmieniające kolor na purpurowy.
3. "Łatwe" gatunki Paphiopedilum jak Paph. sukhakulii czy Paph. callosum udawało mi się utrzymać przy życiu zaledwie kilka lat, jednak kwitły nieprzerwanie aż do rychłej śmierci.
4. Wielokwiatowe Paphiopedilum rosły dobrze tylko w bardzo małych w stosunku do wielkości rośliny doniczkach. Użycie większego pojemnika prowadziło do gnicia korzeni.
5. Słaby wzrost korzeni/krótkotrwały dobry wzrost korzeni, gnicie korzeni przy zastosowaniu jako substratu kory lub chipsów kokosowych. Przeniesienie rośliny do Sphagnum skutkowało zwykle odbudowaniem systemu korzeniowego.
6. Użycie muszli lub węglanu wapnia nie zapewniało roślinom z rodzaju Paphiopedilum długotrwałej suplementacji wapnia, mimo że często stanowią one podstawowy składnik podłoża dla tej grupy storczyków.
7. Niektóre rodzaje i gatunki storczyków rosły łatwo przez kilka lat, po czym następowało załamanie objawiające się spowolnionym wzrostem aż so jego całkowitego zahamowania oraz podatnością na choroby.
8. Siewki wyjęte z tzw. flaszek (z kultur in vitro) rosły dobrze do około roku, po czym hamowały wzrost i stawały się podatne na choroby.
9. Niektóre gatunki wykazywały wysoką wrażliwość na gnicie wywołane przez rodzaj Erwinia.
10. Zbrązowiałe końcówki liści u Phragmipedium.



Chociaż właśnie takich problemów doświadczałem, szybko okazało się, że dotyczą one większej grupy miłośników storczyków. Zwykle werdykt brzmiał: "Gatunek XYZ uchodzi za trudny w uprawie". Oto najbardziej powszechne "dysonanse" wiedzy na temat uprawy storczyków:
-gnicie jest skutkiem podlewania w nocy-jednak wiele gatunków doświadcza w naturze nocnych opadów deszczu lub też długotrwałych wielodniowych opadów, a mimo to nie gniją;
-Paphiopedilum z sekcji Brachypetalum uważa się za "wrażliwe na zasolenie", a 5 z 6 czołowych gatunków należących do tej sekcji ma siedliska naturalne tak blisko oceanu, że z pewnością doświadczają wpływu słonych morskich wiatrów;
-"wapniolubne" gatunki storczyków wymagają dodatku wapnia do podłoża, jednak wielu hodowców odnosi sukcesy bez jakiejkolwiek suplementacji wapnia, stosując korę, chipsy kokosowe lub substrat innego rodzaju.
Na podstawie powyższych doświadczeń i informacji zacząłem zgłębiać warunki uprawy wśród innych osób uprawiających z powodzeniem storczyki, a także analizować dostępne badania naukowe dotyczące agrokultury innych roślin ozdobnych, aby zrozumieć, jakie ścieżki prowadzą do sukcesu i porażki.

Kolejna część artykułu już wkrótce.